czwartek, 6 lutego 2014

Rozdział 8

*Vanessa*

Siedzieliśmy wszyscy przy łóżku Zayna. Jego ojciec w ogóle nie pozwalał mi się do niego zbliżyć, więc krążyłam po sali. Już prawie miesiąc tu leżał. Lekarze od tygodnia powoli go wybudzali, podając jakieś środki, więc musieliśmy czekać. Mnie wciąż męczyło jedno pytanie - kiedy on się obudzi, to jak mam mu to powiedzieć? Jak mu powiedzieć całą prawdę? Co ja mam zrobić? Ostatnimi czasy cięłam się jeszcze bardziej, po prostu nie umiałam pogodzić się z rzeczywistością. Prochy postanowiłam odłożyć na bok, bo widziałam, co one robią z ludźmi. Tu miałam żywy dowód tego...
- Nessa - usłyszałam nagle jego głos.
- Synu - od razu zareagował Yasir. - Jesteśmy z mamą przy tobie.
- Vanessa...gdzie ona jest?
- Jestem tutaj - spojrzałam na niego.
- Dotknij mojej ręki...
- Nie mogę...
- Ale dlaczego?
- To przez nią tu jesteś. Nie pozwolimy jej się do ciebie zbliżyć - wtrącił jego tata.
- Ale ja chcę z nią porozmawiać. Na osobności...
- Zayn - podjęłam temat, gdy jego rodzice niechętnie wyszli z sali. - Muszę powiedzieć ci coś ważnego...
- Co takiego? - miał oczy lekko otwarte.
- Ja...wiem, że to nie najlepszy moment, ale...jestem w ciąży.
- Który tydzień?
- Drugi tydzień drugiego miesiąca.
- To cudownie, skarbie.
- Tak, tylko że...Zayn, chodzi mi o Megan.
- ....
- Wtedy jechałeś do niej, mam rację?
- Nie. Jechałem do ciebie.
- Jak to do mnie?
- Chciałem...chciałem cię wtedy za wszystko przeprosić.
- A po co brałeś?
- Bo byłem zdenerwowany. Wiesz, że zawsze biorę, aby się uspokoić.
- Czym niby byłeś zdenerwowany?
- Tym, co ci powiedziałem. Nie to miałem na myśli. Wiedziałem, że ciebie to zabolało i dlatego się rozłączyłaś. Jechałem do ciebie, bo bałem się, że zrobić coś głupiego.
- Nawet przez chwilę nie pomyślałam o tym, żeby zrobić coś głupiego - w moich oczach stanęły łzy.
- Przepraszam cię - szepnął.
- Chciałeś mi coś powiedzieć.
- Już nieważne. Czyli...będziemy rodzicami?
- Tak. Jeszcze pół roku temu nawet bym nie pomyślała, że będę mieć dziecko z tobą...
- A ja nie pomyślałbym, że będę mieć przy sobie kogoś tak cudownego jak ty...
- Panie Malik - do sali wszedł lekarz. - Witamy wśród ludzi. Widzę, że przywitał się już pan z rodziną.
- Tak.
- Ja przepraszam, że przerywam, ale wyjdę na chwilę - wtrąciłam.
- Słonko, coś się stało? - zaniepokoił się chłopak.
- Nie, po prostu źle się czuję.
- No to coś się dzieje.
- Mogę panią przebadać - zaproponował lekarz.
- No właśnie, najlepiej by było - stwierdził Malik.
- Nie, dziękuję. Zayn, spokojnie. To są typowe oznaki...
- Ale dobrze by było się upewnić, czy z maleństwem wszystko w porządku.
- Zayn, niedługo idę do lekarza. Spokojnie, nic mu się nie stanie...

3 komentarze:

  1. Fajniee *_*

    P.S Zapraszam na bloga http://onestoryonedream.blogspot.com/ jest już 6 rozdział. Zapraszam do czytania i komentowania ; )

    OdpowiedzUsuń
  2. Genialny pomysł! Czekam na kolejne ;)

    OdpowiedzUsuń