poniedziałek, 20 stycznia 2014

Rozdział 2

*Vanessa*

Wyszłam z domu pod pretekstem spaceru. Tak naprawdę potrzebowałam zapalić. Pewnie większość z Was zapytała teraz "Czemu?". Otóż, moi rodzice nie tolerują takich rzeczy. Sami nie palą (chociaż tatę nieraz widziałam z fajką, ale to szczegół) i nie chcą, aby ich dzieci paliły. Więc za każdym razem wychodzę z domu. Wolałabym nie narażać się na to, że starzy mnie zobaczą.
    "Czemu to robisz?" - usłyszałam.
- O co ci chodzi? - zapytałam, wiedząc, kto to.
    "Czemu niszczysz siebie? Kiedyś taka nie byłaś, panowałaś nad tym"
- Widzisz, jak szybko ludzie się zmieniają.
    "To dlatego, że ja odszedłem?"
- Nie.
    "Ness, mnie nie oszukasz. Kiedy żyłem, nie cięłaś się. Nawet tyle nie paliłaś. Myślisz, że tego nie widzę?"
- Will, to moja sprawa, ile palę.
    "Nie zrozum mnie źle, po prostu chcę twojego dobra - zobaczyłam go przed sobą. - Chcę, żebyś nie cierpiała. Zależy mi na tobie"
- Chcesz, żebym nie cierpiała? To zabierz tamtego pustaka, który siedzi teraz w domu!
    "Zayn nie jest taki zły, to równy gość"
- Ty się w nim nie zakochałeś.
    "A więc o to ci chodzi. Posłuchaj - spojrzał mi prosto w oczy. - Jemu też na tobie zależy"
- Skąd to wiesz?
    "Inaczej by cię nie pocałował wtedy"
- Skąd wiesz, że mnie pocałował?
    "Mówiłem ci już, zawsze jestem przy tobie"
Po moich policzkach znów spływały łzy. Nagle odechciało mi się palić i wyrzuciłam prawie całego papierosa na ziemię, po czym szybko go przydeptałam.
- Hey, co się stało? - usłyszałam damski głos.
    "Ja spadam, pamiętaj, zawsze jestem. Tylko zawołaj. Pa"
- Nic - spróbowałam uśmiechnąć się do dziewczyny.
- Przecież widzę, inaczej byś nie płakała - martwiła się.
- Po prostu tęsknię - przyznałam.
- Za?
- Za przyjacielem. Bardzo bliskim przyjacielem.
- Wyjechał? Pojedź do niego.
- Nie wyjechał. Odszedł. Na zawsze.
Chyba zrozumiała, bo nic więcej nie powiedziała. Ani słowa. Stałyśmy tak przez chwilę, a kiedy zrobiłam krok przed siebie, żeby odejść, ona się odezwała:
- Opowiedz mi, jeśli możesz. Jak to było? Co się stało?
- To moja wina. Ja go zabiłam.
- Jak to?
- Dałam mu za dużą dawkę dragów. Umierał w moich ramionach, rozumiesz to? A ja nic nie mogłam zrobić!
- Nie powinnaś się o to obwiniać. To nie twoja wina, gdyby nie chciał, to by tyle nie wziął. A on na pewno by nie chciał, żebyś się obwiniała za jego śmierć.
- Ja idę, na razie.
- Czekaj. Jeśli będę ci mogła jakoś pomóc, tu masz mój numer - podała mi kartkę.
- Jak mam cię zapisać?
- Adrianna.
- Okey, dzięki. Cześć.

*Zayn*

Siedziałem na łóżku w swojej sypialni i rozmyślałem nad wszystkim, co wydarzyło się w ciągu tych ostatnich dwóch dni. Nie mogłem zrozumieć, dlaczego pocałowałem Vanessę. Przecież mi się nie podoba. A w ogóle to chodzę z jej siostrą. Przybraną, ale jednak siostrą. Nie powinienem był tego robić. Co sobie wtedy pomyślała? Że chcę ją wyrwać?
Kiedy mówiłem, że wiem, iż się jej podobam, zmyślałem. Ale jej twarz wtedy jakoś zmizerniała. Czyżby ona naprawdę...zakochała się we mnie? Nie, to niemożliwe. W końcu jestem chłopakiem jej siostry. Ona dobrze o tym wie, od początku cały czas mi to mówi. Nie podobam jej się, wiem to. A może powinienem zapytać ją? Może powie mi prawdę? Co ja sobie w ogóle wyobrażam? Ma mi wyznać miłość? Ja wariuję...
- Możemy porozmawiać? - zapytałem, wchodząc do pokoju Nessy.
- Jasne - uśmiechnęła się. - Siadaj. O czym chciałeś porozmawiać?
- O nas.
- Jak to "o nas"? Nie ogarniam.
- Czy ja...czy ja ci się podobam?
- Co? To już przesada. Jesteś chłopakiem mojej siostry i pytasz, czy mi się podobasz.
- Po prostu...kiedy ci to mówiłem wczoraj...no wiesz, że wiem o tym...zmyślałem. Byleby znaleźć jakiś pretekst. To był głupi pocałunek, przepraszam cię za to.
- Zayn...skoro już o tym rozmawiamy to...nie, nie podobasz mi się! A teraz wynocha, bo jestem zajęta! - zaczęła mnie bić poduszką.
- Dobra, dobra, już idę!
No i nic się nie dowiedziałem. A może to prawda, że ona mnie nie kocha? Może mówi prawdę i nawet nie stara się mnie okłamywać? Wyglądała na całkiem poważną, mówiła serio. Inaczej bym zauważył w jej oczach, że mija się z prawdą...

-------------------------------------

Heeeeey Directioners and Beliebers!

Mam dzisiaj dobry humorek, ale rozdział taki nijaki mi wyszedł. Kto ma ferie, a kto do szkoły? Ja już wolne! :D Więc może rozdziały będą się pojawiały częściej niż dwa razy w tygodniu, ale tego nie obiecuję, bo ostatnio co chwilę tracę zasięg z netem. Założyłam fanpage na facebook'u, na którym będę zamieszczać informacje o pojawieniu się nowego rozdziału na tym blogu jak i na reszcie moich blogów ;) Lajkujcie, udostępniajcie, polecajcie znajomym, POTRZEBUJĘ LAJKÓW! :D

Mrs.Horan



Słodkich Directioners i Beliebers!
Mrs.Horan xo

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz