wtorek, 21 stycznia 2014

Rozdział 3

*Vanessa*

Minął miesiąc od naszej przeprowadzki do Londynu. Przez cały ten czas spotykałam się z Adą, powoli się poznawałyśmy. Już zdążyłam ją polubić. Stała się moją najlepszą przyjaciółką. Mogłam jej się zwierzyć ze wszystkiego. I tak oto dowiedziała się, że ćpam, palę i piję. Jednego tylko nie wiedziała. O tym, że widzę, rozmawiam i czuję Williama. Uznałaby mnie wtedy za jakąś wariatkę z psychiatryka.
Zayn i Megan się rozstali. Podobno uczucie między nimi "wygasło", ale ja domyślałam się, że poszło o dragi. W końcu Meg od początku nie podobał się fakt, iż Malik jest dilerem. Zawsze się o to wykłócali. Nie było dnia, aby żadne z nich o tym nie wspomniało. Oczywiście nie przy rodzicach, bo ci by zabronili w ogóle Zaynowi się do nas zbliżać. Z jednej strony zdziwiła mnie wiadomość o ich rozstaniu, ale z drugiej ucieszyła. Teraz miałam większe szanse na zdobycie go.
- No i tak oto oznajmił mi, że zerwali - zakończyłam mówić Adzie.
- Wow! - skomentowała. - W sumie to się jej nie dziwię. Też bym nie chciała mieć chłopaka dilera.
- No, w sumie to chyba nikt by nie chciał...oprócz mnie. Mówię ci, on jest boski!
- Każdy ma swój gust, skarbie - usłyszałam tuż obok siebie.
- Eee Zayn? Co ty tu robisz?
- Chciałem z tobą porozmawiać - uśmiechnął się.
- No to mów.
- Na osobności.
- Okey. Ada, zaraz wrócę.
- Wiesz co, ja i tak już muszę iść. Za chwilę będziemy mieć gości. Pa - odeszła.
- No, to o czym chciałeś pogadać? - zapytałam.
- Rodzice pojechali do znajomych, Megan będzie nocować u jakiejś koleżanki.
- I? To było takie "prywatne", że nie mogłeś mi powiedzieć przy Adzie?
- Nie o to mi chodzi, ty nic nie rozumiesz.
- No to, proszę, wytłumacz mi to.
- W moim pokoju schowane są dragi - szepnął, przybliżając się do mnie. - Wiesz, co to oznacza?
- Wiem, idziemy.
Ruszyliśmy w stronę domu. Ani chwili nie zastanawiałam się i weszłam do środka, wpierw przekręcając kluczyk w drzwiach. Zayn otworzył mi do swojego pokoju, po czym zamknął za sobą i wyciągnął proszek z szafy, podczas gdy ja siadałam na łóżko.
Zdziwił mnie swoim zachowaniem, bo zamiast otworzyć woreczek, położył go na szafkę obok łóżka. Uśmiechnął się i usiadł obok mnie. Patrzył głęboko w moje oczy, po czym złożył delikatny, ale namiętny pocałunek na moich ustach, jedną rękę wsuwając pod bluzkę...

(Następnego dnia)

Weszłam do kuchni, gdzie przy stole siedział Zayn. Rozmawiał o czymś z tatą, który patrzył na niego z pełnym podziwu wzrokiem. Mama smażyła naleśniki, nucąc sobie pod nosem jedną ze swoich ulubionych piosenek. Kiedy Malik mnie zobaczył, uciął w pół słowa i powiedział:
- Przepraszam, ale ja chyba...muszę porozmawiać z Vanessą. Pozwolisz?
- Tak, jasne - uśmiechnęłam się.
Przeszliśmy do salonu, gdzie nikt nas nie mógł słyszeć z kuchni. Chłopak chwilę wpatrywał się w stół, stojący obok nas.
- Nie wiem, jak ci to powiedzieć - zaczął z wahaniem. - Przepraszam cię za wczoraj.
- Ale czemu ty mnie przepraszasz? Nie rozumiem.
- Chodzi o to, że...zrobiliśmy TO a w ogóle nic do siebie nie czujemy.
- Czyli, że ty...że ty nic do mnie nie czujesz?
- No...nie. A co ty myślałaś?
Nie odpowiedziałam. Byłam zaszokowana tym, co właśnie usłyszałam. Chciałam coś powiedzieć, ale nie mogłam wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Szepnęłam tylko coś w rodzaju "nic" i poszłam do siebie, a ponieważ mój pokój był z łazienką, od razu do niej weszłam i, zamknąwszy drzwi na klucz, stanęłam nad umywalką. Zrobiłam to, co miałam ostatnio w zwyczaju robić, gdy byłam smutna, przygnębiona - pocięłam się.
Kiedy patrzyłam jak krew spływa po mojej ręce, zaczęło mi się kręcić w głowie. Powoli słabłam. Traciłam siły. Umierałam. To było najlepsze uczucie, jakie dane mi było zaznać od śmierci Willa - moją własną śmierć. Chciałam znów go zobaczyć, dotknąć. Ale tak naprawdę, po tamtej, po drugiej stronie. Odchodząc, słyszałam tylko głos Zayna "Vanessa, otwórz, proszę! Vanessa? Vanessa, powiedz coś!", po czym głośny huk i poczułam zimne ręce na mojej szyi, sprawdzające puls.
- Zayn - jego twarz była rozmazana.
- Vanessa, spokojnie, zaraz będzie karetka. Nie odchodź, nie zamykaj oczu.
- Kocham Cię - zdążyłam wyszeptać...


-----------------------
I jak? No tak, krótkie rozdziały piszę, ale chodzi mi o to, żeby było bardziej tajemniczo. Jak sądzicie, Vanessa przeżyje? A może umrze? Co się stanie?
Mam nadzieję na jakieś komentarze pod tym rozdziałem ;) Dobranoc :**

horanowa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz