sobota, 25 stycznia 2014

Rozdział 5

*Vanessa*

Leżałam w tym szpitalu już dość długo. Prawie miesiąc, a mój stan wcale się nie poprawiał. Może dlatego, że nie chciałam? Całe wakacje przeleciały mi koło nosa. Już za tydzień rozpoczyna się rok szkolny, a ja siedzę w szpitalu. I gdzie tu sprawiedliwość?
Pogodziłam się z tym, że Zayn nic do mnie nie czuje. Zrozumiałam, że chyba jednak będzie moim szwagrem po ostatniej akcji z Megan, która powiedziała mi, ze jest w ciąży z Malikiem. Oczywiście jej nie uwierzyłam, bo przecież Zayn by mi o tym powiedział, prawda?
- Przepraszam, czy ja mogę iść do toalety? - zapytałam pielęgniarkę.
- Zawiozę cię - odpowiedziała. - Nie możesz na razie zbyt dużo chodzić. Zaczekam na ciebie przy wyjściu.
Wzięłam swoją kosmetyczkę i usiadłam na wózku, z którym podeszła kobieta. Pojechałyśmy do toalety, a ja po drodze szukałam Zayna. Nagle dostrzegłam go...całującego się z Meg! Tego już nie wytrzymywałam psychicznie. Miałam ochotę raz na zawsze ze sobą skończyć, skończyć ze swoim życiem. Chciałam po prostu odejść, żeby nie mieszać w życiu innych, a zwłaszcza jego. Było widać, że są ze sobą szczęśliwi. Nie mogę im tego utrudniać. Muszę zniknąć z ich życia...
Poinformowana przez pielęgniarkę, że jesteśmy na miejscu, wstałam i weszłam do toalety. Zamknęłam za sobą drzwi i stanęłam nad umywalką, sięgając równocześnie do kosmetyczki i patrząc na swoje odbicie w lustrze...
   "Nie rób tego" - usłyszałam.
- Dlaczego? - zapytałam.
   "A dlaczego to robisz?"
- Bo Zayn...
   "W takim razie przestań to robić z tego samego powodu"
- Ale on...
   "Ness, on cię kocha. Uwierz mi...Vanessa, NIE!" - ostatnie, co słyszałam...

*Zayn*

Megan przytuliła się do mnie i staliśmy tak, dopóki nie zauważyliśmy lekarza leczącego Vanessę biegnącego wraz z ratownikami w stronę toalet. Coś się działo. Ale co?
- Vanessa -szepnąłem. - Coś się stało Vanessie. Panie doktorze!
- Ty jesteś Zayn, mam rację? - zapytał.
- Tak.
- Zostawiła dla ciebie list. A teraz muszę lecieć ją ratować.
Wziąłem od niego karteczkę i zacząłem czytać: "Zayn! Przepraszam cię bardzo za wszystko. Nie chciałam wchodzić z butami w twoje życie. Dlatego też postanowiłam, że będzie lepiej, jeśli odejdę. Nie chcę więcej mieszać w twoim życiu. Nie chcę burzyć twoich relacji z Megan. Wiedz tylko jedno - tak, kochałam cię. Ta końcówka mojego życia nie miałaby sensu bez ciebie. Wierzę, że będziesz szczęśliwy z moją siostrą i że dziecko urodzi wam się zdrowe. Żegnaj, Zayn. Do zobaczenia w dalekiej przyszłości tam, po drugiej, tej lepszej stronie." Powoli czułem jak także moje serce przestaje bić. Wraz z nią umierała część mnie. Kochała mnie. Wszystko, co robiła, robiła dla mnie. Robiła, aby udowodnić, że mnie kocha. Jaki ja byłem głupi. I teraz to dziecko z Megan. czy ja w ogóle tego chcę? Czy chcę zostać ojcem w tak młodym wieku? A może to taki żart, bo Meg domyślała się, iż Nessa mnie kocha?
Pobiegłem za lekarzami. Niestety nie mogłem wejść na salę. Znów przenieśli ją na OIOM. Czyli znów zrobiła to przeze mnie. Znów z mojego powodu chciała się zabić...czyli, że tak musi być? Aby mógł się urodzić ktoś dla mnie ważny to inna taka osoba musi odejść? Dlaczego ten świat jest taki niesprawiedliwy?
- Zayn - zwróciła się do mnie Megan. - Powiedz mi, ty coś do niej czujesz?
- Co?
- Kochasz ją?
- Dobrze wiesz, że nie, kocham tylko ciebie.
- W takim razie udowodnij to.
- Udowodnię ci to w domu.
- Nie o to mi chodzi. Wyjedźmy stąd.
- Nie mówisz poważnie. Jutro mam kolejny etap X-Factora. Nie mogę wyjechać, muszę tu być. A jeśli mi się uda to będę musiał zostać w Londynie na stałe. Zresztą daj mi spokój, ona umiera, a ty gadasz o przeprowadzce...

2 komentarze:

  1. Wow!Piszesz zajebiscie! Sorki ze wczesniej nie komentowalam.Czekam niecierpliwie na nexta.!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki ;** Postaram się zaraz dodać następny rozdział ;)

      Usuń