poniedziałek, 27 stycznia 2014

Rozdział 6

*Zayn*

Wyszedłem z gabinetu lekarza załamany tym wszystkim i od razu skierowałem się do sali, na której leżała Vanessa. Już miałem tam wejść, kiedy mnie zamurowało. Przy jej łóżku siedziała Megan, co mnie bardzo zdziwiło. Przecież była na nią zła! W końcu wiedziała, że podobam się Nessie. Dziwne, żeby teraz normalnie ze sobą rozmawiały...
- Meg, możesz nas na chwilę zostawić samych? - zapytałem. - Muszę porozmawiać z Vanessą.
- Pamiętaj, Nessa, co ci mówiłam. Dasz radę. Wyjdziesz z tego - uśmiechnęła się do siostry.
- Słuchaj - zacząłem, gdy wyszła. - Musisz przestać to robić. Musisz przestać się ciąć.
- Po co? - Zayn, ja nie chcę dłużej żyć. Nie chcę mieszać między wami.
- Jak się dowiedziałaś o dziecku?
- Megan mi powiedziała. Zayn, ja tak dłużej nie mogę.
- Ale jak?
- Ja muszę odejść. Nie wytrzymuję tego wszystkiego. Widok ciebie z Meg mnie jeszcze bardziej pogrąża. Więc albo odejdę z domu, albo z waszego życia na zawsze...
- Nessa, masz dopiero 16 lat. Jeszcze całe życie przed tobą. Nie możesz zrobić żadnej z tych rzeczy.
- Ale zrozum, ja tak nie mogę...
- Zayn, pozwól na chwilę - ich tata wszedł do sali.
- Możecie porozmawiać tutaj - powiedziała Nessa.
- No dobrze...

*Vanessa*

- No dobrze - zaczął tata. - Masz wynieść się z naszego domu.
- Dlaczego? - zapytał Zayn.
- Bo narkomanów i ćpunów nie tolerujemy.
- Ale o czym pan mówi?
- Dowiedzieliśmy się, że handlujesz prochami. Masz dwa dni na wyniesienie się z domu. A i Megan usuwa ciążę. Właśnie załatwiliśmy jej wizytę w klinice.
- Ale ona nie może tego zrobić! To także moje dziecko.
- Dwa dni, Malik. I zakaz zbliżania się do naszych córek.
- Tato - wtrąciłam. - Jeśli on się od nas wyniesie to ja się zabiję.
- Córuś, to jest narkoman. A wiesz, jak traktujemy narkomanów.
- W takim razie ja też się wynoszę.
- Co ty mówisz?
- Jeszcze się nie domyślasz? Ćpam już od dwóch lat!
- Wyślemy cię na odwyk. A ciebie, Zayn, nie chce więcej na oczy widzieć.
- Tato, ja mówię poważnie. Jeśli on odejdzie to ja się zabiję. Nie zobaczysz mnie już więcej uśmiechniętej i zadowolonej tak jak kiedyś.
- Vanessa, co ty za bzdury opowiadasz? Pożegnajcie się, Zayn już musi iść.
- Daj nam chwilę na osobności.
- Dobrze, ale tylko chwilę - i wyszedł.
- Nessa, muszę ci coś powiedzieć - zaczął Zayn. - Szczerze byłem z Meg tylko ze względu na to dziecko. Ale teraz widzę, że oni już podjęli decyzję, więc mogę ci to śmiało powiedzieć. Kocham Cię - szepnął.
- Ja cię też, Zayn.
- Będziesz oglądać jutro X-Factor?
- Będę.
- Mam do ciebie pytanie.
- Jakie?
- Jeśli wygram - zamieszkasz ze mną?
- Zayn, chciałabym, ale nie mogę. Nie jestem pełnoletnia.
- W takim razie w dniu twoich 18-stych urodzin pakujemy cię i przenosimy do mnie.
- Chwilka minęła. Pożegnajcie się - do sali wszedł tata.
- Pa, Nessa.
- Pa, Zayn.
Chłopak wyszedł, a po moim policzku zaczęły spływać łzy. Oznajmiłam tacie, że po moim wyjściu ze szpitala pakuję się i wynoszę od nich, na co on, że jeśli to zrobię, to nie mam po co wracać.
- Chujowym jesteś ojcem - skomentowałam po cichu, a głośniej dodałam: - Wyjdź, chcę zostać sama.

------------------------------

Heeey ;**

No a więc jest szósteczka! :D Mam nadzieję, że Wam się podobało, pracowałam nad tym rozdziałem do drugiej w nocy, ale i tak czuję, że coś zawaliłam :( Ten rozdział dedykuję Polly Lolly - dziękuję za miłe słowa i za to, że skomentowałaś :D Komentarze są dla mnie naprawdę ważne, bo wiem przynajmniej, że ktoś to czyta ^.^ Dziękuję ;** 
A jaka jest Wasza opinia? Rozdział się udał, czy nie? I jak sądzicie, co będzie z Vanessą i Zaynem? Czy oni będą razem? Czy wytrwają wszelkie złe czasy? No i z kim będzie Megan? Zapraszam do śledzenia ich losów ;)

horanowa xo

3 komentarze: